Archiwum z kwiecień, 2008

witkacy.

kwiecień 16, 2008

pamiętam, jak jeszcze mieszkałem gdzie indziej niż teraz, a nawet w innym miejscu niż mieszkałem wcześniej. pamiętam doskonale album na temat Witkiewicza, zaraz obok Beksińskiego ulubiony mój artysta. świat był lepszy, mniej uzależnień, w sensie wirtualnym, bo mogę smiało powiedzieć, że mam problem z tym. ludzie posiadali wtedy milsze uzależnienia, bardziej ludzkie i atrakcyjne. mogli zabijać się dlatego że była wojna, a nie z powodu zjebanego życia jak teraz. sam chciałbym popełnić samobójstwo, zaciąć się przypadkiem wcześniej dobrze zaostrzonym nożem w szyję. tak, żeby umrzeć wiedząc, że ostatnią zapamiętaną przez mózg informacją będzie wszechogarniający ból. wyobrażam sobie zawsze, a może marze…

pisałem kilka dni temu. myślałem, że coś dorysuje. dziś dopisze, że nie narysowałem nic.

poranki są złe, coraz gorsze

kwiecień 10, 2008

nie myśle o czym pisze. nigdy się nie zastanawiałem dokładniej co napisać. napewno nie tutaj. wszystko pisze jakby od siebie, z głowy, samo wychodzi ze mnie bez popychania i grzdyrania w przyłbice. czasem cofne się wzrokiem jak już pierdole za bardzo bez sensu, ale zazwyczaj staram się toczyć bez postojów. kupy i inne są nieuniknione, nie ma się wyboru, to znaczy jest jeden, najsensowniejszy i najbardziej odpowiedni do zastosowania. wstać i pójśc zrobić to jak należy. leją się ze mnie słowa może i pełne wielu znaczeń, ale zapewne bardzo nie zrozumiane. rzeczy nie działają jak powinny kiedy nie poświęca im się uwagi zaraz po tym jak się je zrobi, przynajmniej ich większość. ale czy to ma sens starać się kiedy i tak nikt inny o to nie dba? nie, raczej nie. nie trzeba być idealnym, nie da się zresztą. nienienienienie nie nie nie, lubie nie, te wszystkie negatywne znaczenia w jedyn słowie. a spierdalaj, też działa, działa tak samo jak wypierdalaj i pieprz się, działa jak wiele bardzo nowoczesnych i popularnych słów. a ja wole nie, pierdolić resztę.

jestem zniszczony psychicznie, sam siebie niszczę. niedługo, myślę, nie będzie już co niszczyć i wtedy przejde do innych sposobów. puki co idzie mi dobrze. ale to nie moja wina. że ja niby się chce niszczyć? że to jest fajne? nie, są powody ku temu, i to nie ja zaliczam się do tych powodów.

mógłbym pisać dalej, nie wiem o czym i po co, ale mógłbym. jednak te kierunki moich tematów nie muszą być tymi o których wszyscy wiedzą.

kłamstwa

kwiecień 3, 2008

płakać się chce, wypolerowałbym podłoge własnym ryjem gdyby tylko dać mi czyjeś ręce do użytku, jeździłbym nim, aż twarz by zeszła, cała osobistość, chce być nikim. naprawde, chciałbym. denerwuje mnie to co ludzie czasem piszą. nie chodzi o to co piszą, chodzi o to dlaczego piszą, dlaczego w ogóle się odzywają. i jeśli już ktoś pisze to po to żeby ktoś mu odpisał. on poświęcił chwile dla ciebie, teraz ty poświecasz podobną chwilę dla niego, czasem dłuższą albo mniejszą. gożej, ale to nie jest tylko tak. odpisujesz bo chcesz, bo starasz się o znajomość i dokładasz do tego ogniska co je razem palicie. a, kurwa, to że ktoś wpierdolił tam pewnego słonecznego dnia zuużytą puszkę po dezodorancie to nikt nie widzi, przymykacie oczy, to nic nie znaczy, mały wybuch, nic. może i dla was nic.

czasem jeśli już ktoś napisze, czasem nawet jeśli trafi we mnie tym na co ciężko nie odpisać, oszukuję siebie. wmawiam sobie, że musze się zastanowić nad odpowiedzią, że odpiszę później. A w głowie nie poświęciłem najmniejszej chwili żeby ułożyć myśli, zastanowić się nad odpowiednimi słowami, nie, poprostu chce zapomnieć, nie myśleć o tym. każdy by powiedział, że uciekam od problemów, a ja usilnie wmawiam sobie, że to nie jest tak. czasem myśle że jestem zupełnie innym człowiekiem. a niektórzy potrafią pisać, mówić, robić rzeczy nad którymi się nie zastanawiają, nie myślą dlaczego, nie myślą po co, ponieważ podświadomie czują, że to co robią jest dobre, poprawne w najczystszym znaczeniu. ja nie potrafie, po pierwsze nie potrafie robić rzeczy dobrych, a raczej nie potrafie tego wykonać prawidłowo. u mnie mózg tak odrazu z prostej rury wybiera nieprawidłowe rzeczy. dlaczego? buntuje się? przecież nikt nie patrzy. nikt głośno nie skomentuje i zabroni.

hahaahah.nie bawi mnie ten rysunek, ostatnio bardzo szaro czuję się rysując, nie posiadam żadnych mocniejszych uczyć. o kurwa…